Kwestia określenia kogoś mianem antyidola jest bardzo sporna.
Każdy człowiek ma inne podejście do pewnych spraw, inaczej odbieramy zachowania konkretnych osób. Pewne działania u jednych osób wywołują zachwyt, a u innych dezaprobatę. Czy możemy zatem mówić o antyidolu pojętym w sposób uniwersalny?
Każdy człowiek dąży do osiągnięcia swoich celów; czasami czyni to w sposób kontrowersyjny lub agresywny, ale osiąga je i staje się idolem pewnej części społeczeństwa, dla innych pozostając bezwartościową, samolubną postacią. Osoba posiadająca zestaw pewnych cech charakteru, konkretny wygląd, przyzwyczajenia, osiągnięcia zawodowe dla jednych jest przysłowiowym guru, dla innych kimś, kim nigdy nie chcieliby się stać. Istotne jest to, że obiektywna charakterystyka antyidola po prostu nie istnieje.
Warto w tej kwestii zwrócić uwagę na ikonę popkultury – króla rock and rolla, Elvisa Presleya. To człowiek, którego nazwisko znają wszystkie dzieci, nawet po trzydziestu trzech latach od jego śmierci. Był bożyszczem kobiet: przystojny, o niebieskich oczach, czarnych włosach (zawsze idealnie ułożonych); miał wszystko. Podbił serca milionów i nadal w nich żyje. "That’s All Right Mama" to pierwszy singiel, który wyniósł go na wyżyny. Western "Love me tender" stał się przebojem właśnie dzięki niemu. "Aloha from Hawaii" to pierwszy w historii charytatywny koncert transmitowany na całym świecie – wówczas o królu usłyszano w każdej części globu.
Człowiek "złoto", ale do czasu. Ciąg pozytywnych zdarzeń w końcu musiał zostać przerwany. W pewnym momencie historia zmieniła całkowicie swój bieg. Gwiazda straciła blask. Wizerunek człowieka bez skazy, pielęgnowany tak długo, nagle runął. Światu ukazała się prawda o kimś, kto od wielu lat był uzależniony od leków pobudzających. Była to nieodłączna cześć jego życia, z czasem zaczął przyjmować ich coraz więcej: leki nasenne, pobudzające na noc, przeciwbólowe... Nieoficjalnie mówi się, że zażywał około 100 tabletek dziennie.
To jeszcze nie wszystko – trudno w to uwierzyć, ale nasz król był uzależniony od jedzenia. Jego smukła sylwetka w późniejszym wieku zmieniła się diametralnie. Stał się otyłym dziadkiem z problemami sercowymi. Czy tak wygląda pożądany przez setki tysięcy kobiet król muzyki? Dla wielu okazał się wrakiem człowieka, kimś, kto nie potrafił poradzić sobie z własnym życiem, a chciał zawojować cały świat. 16 sierpnia 1977 roku umarł na atak serca. Tak kończy życie ikona rock and rolla. Nie jest to koniec jego drogi, bowiem po śmierci zyskuje sławę, o jakiej nawet nie marzył. Wzbudza jeszcze większe zainteresowanie, legenda wiecznie żywego króla utrzymuje się do dziś.
Złożony życiorys Elvisa nie pozwala go jednoznacznie ocenić. Czy należy do ludzi, których powinniśmy naśladować, czy do tych, którymi należy gardzić? Presley był, jest i będzie kontrowersyjną postacią, więc nigdy nie będzie postrzegany jednoznacznie. Ikona popkultury nie jest nieskazitelna, idealna ani uniwersalna, ale jest ponadczasowa. Zainteresowanie, jakim się cieszy, wynika z tego, że jedni go kochają, a inni nienawidzą. Antyidol? Dla wielu zapewne tak, bo w końcu stał się wrakiem człowieka. Idol? Miliony kochają go i marzą o takiej sławie.
Każdy z nas jest idolem i antyidolem, wszystko zależy od tego, co inni w nas odkryją. Czy znajdą to, co wartościowe. Na co dzień lubimy oceniać ludzi, ale pamiętajmy, że my też jesteśmy oceniani.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
